Woda - część VII
Judeau
Wyszedłem na zewnątrz z pistoletem oraz trzema litrowymi butelkami w plecaku. Wszystko dookoła spowijała gęsta mgła, była prawie zerowa widoczność. Błąkałem się po okolicach miasta w poszukiwaniu ludzi. Nikogo nie znalazłem, całe miasto chyba całkowicie opustoszało. Pewnie ludzie, którzy pozostali przy życiu, pouciekali po zobaczeniu tych potworów. Ale ja zostałem. Chcę to wszystko jakoś wyjaśnić. Tylko nie będę mieć wiele czasu, skoro nikogo nie mogę znaleźć.
Przybity zacząłem wracać do mieszkania. Po drodze wpadłem na pewien pomysł. Może wypiję krew Jacka? Mijałem opustoszałe bloki, zniszczone sklepy oraz pozostawione na środku ulicy samochody. Widok był przerażający. Gdy byłem już na korytarzu, nigdzie nie mogłem znaleźć jego ciała. Nawet ślady krwi zniknęły. Co się tutaj dzieje? Ja... Ja nie chcę umierać! Wypiłem resztki zapasów przed wyjściem na "polowanie", nie było tego jednak za wiele. Co mam robić? Po dwóch dniach zacząłem majaczyć, miałem nawet halucynacje. Trzeciego dnia bez krwi spojrzałem w lustro. Może się to wydać dziwne, ale... Okropnie schudłem, urosłem dość dużo i stałem się o wiele, wiele bledszy. Ubrania się rozciągnęły, nie mogłem ich nawet zdjąć. Wyglądałem paskudnie. Wtedy nic jeszcze nie rozumiałem, nie umiałem już racjonalnie myśleć. Ale wy zapewne już się domyślacie, co się ze mną działo. Czułem zmęczenie, byłem okropnie osłabiony i senny. Położyłem się spać na środku pokoju, łóżko było dla mnie za małe. Czwartego dnia wszystko ustąpiło, czułem się jak nowo narodzony. Nie mieściłem się jednak w pokoju, całe moje ciało było wychudzone i białe, niemal przezroczyste. Wyszedłem przerażony, ale i odprężony na zewnątrz i zauważyłem ośmiu amerykańskich żołnierzy, a za nimi opancerzony wóz.
@Edit: Dodałem opisy i kilka poprawek, rozdział jest już mniej chaotyczny. Przynajmniej wg mnie.
2 △|▽
- Alvenna (+1)
- Hepatoil (+1)
Poprzedni wpis
Następny wpis
Komentarze (7):
Nic dodać nic ująć. Pozostaje tylko czekać na następne.
0 △|▽
Super, super.:D Wciągnęło mnie, aż tu nagle koniec. :c
Czekam na następne . :D
0 △|▽
Ale... dlaczego nikt nigdy nie pił krwi zwierząt? O_o
xD
0 △|▽
Niektórzy pili, nawet we wcześniejszych rozdziałach coś o tym pisałem, ale on był przecież w mieście, gdzie były najwyżej psy i koty, a one poszły na pierwszy ogień. :D
0 △|▽
Nie pisałeś, albo ślepnę. :D To drugie bardziej prawdopodobne. xD
0 △|▽
Gdzieś na pewno napisałem... W sumie musiałbym poszukać, ale mi się nie chce. :D
0 △|▽
Ojojoj, pisz :c
0 △|▽