Wszyscy jesteśmy żałośni - część I
Vicious
Witam
w kolejnym moim temacie, w którym to zamieszczę kolejny swój cykl opowiadań. Obiecuję nie usuwać go tak jak pozostałych, a co więcej, myślę, że tą serię rozwinę i skończę.
Będzie to coś w stylu opowiadania "Życie jak w Madrycie", więc myślę, że czytelnicy się znajdą. Aczkolwiek, drobna różnica. Ja tu tylko piszę, wspomnienia, sytuacje, osoby i miejsca należą nie do mnie, a do pewnej dziewczyny. Moje wspomnienia, uczucia i poglądy zawierało "Życie jak w Madrycie", tu macie kogoś nowego, kogoś świeżego, a jednocześnie starego i dobrze znanego.
Pierwszy rozdział nie powala na kolana, chciałem zrobić jakiś taki wstęp, w którym bym co nieco wytłumaczył. Myślę jednak, że nie jest to kompletne dno.
Tytuł "Wszyscy jesteśmy żałośni", jest tylko chwilowy i prawdopodobnie będzie zmieniony. Jest jednak nie ważny. Nie chodzi tu o temat, chodzi o życie. ; >
Proszę o czytanie i komentowanie.
Wszyscy jesteśmy żałośni - część II
Vicious
Wyszłam przed budynek szkolny, wyciągnęłam telefon i wybrałam konkretny nr.
- Tak? - usłyszałam słodki głos Madzi.
- Zdałaaaaam - wykrzyczałam do telefonu - Boże, ale się cieszę.
- No to gratuluję - zaśmiała się radośnie - Ja też właśnie skończyłam wykłady na dziś. To co, widzimy się w domu?
Wszyscy jesteśmy żałośni - część III
Vicious
Siedziałam przy stoliku w jakiejś kawiarni, pełnej przepychu, tandety i matek z dziećmi. W myślach wciąż znajdowałam się we wczorajszym dniu, a także w dość dalekiej przeszłości. Martwiłam się czymś, nie potrafiłam jednak zrozumieć czym. Wpatrywałam się w nieokreślony punkt po przeciwnej stronie ulicy i myślałam.
- Już jestem - usłyszałam nagle głos znajomego, Bartka - Mówiłaś, że nie jadłaś śniadania, więc kupiłem też kawałek ciasta - roześmiał się radośnie.
Odwróciłam się i zmierzyłam go wzrokiem. Młody chłopak, rok starszy ode mnie, nieco niedojrzały, trochę niepoważny. Z dobrego domu, bez poważnych problemów. Irytujący, choć czasem też zabawny na swój sposób. Znajomy ze szkoły.