Wielkie łowy - część II
Neterenve
Wirinna Wakneris uśmiechnęła się. Suknia, którą proponował jej zamorski kupiec była jedną z najładniejszych jakie dzisiaj widziała. Średnio wydekoltowana, koloru jadowitej zieleni z wyraźnymi złotymi akcentami, prezentowała się idealnie. Czarodziejka odmówiła jednak. Nie potrzebowała sukni balowej, ale czegoś zdatnego do swobodnego biegania i walki. Kupiec jednak nie znał najwyraźniej partykuły ,,Nie''. Wciąż uśmiechając się śnieżnobiałymi zębami, atakował wręcz różnego rodzaju ofertami specjalnymi oraz rabatami w nadziei, że coś wskóra i zarobi na kolejną noc w portowej knajpie. Wirinna zaczęła tracić cierpliwość. Kiedy po raz kolejny zastąpił jej drogę z następną suknią, tym razem koloru malinowego, puściły jej nerwy. Wyciągnęła wskazujący palec i dotknęła jego żuchwy szepcząc zaklęcie. Sprzedawca już nic nie powiedział. Przegniłe zęby uniemożliwiły mu mowę. Następnym przystankiem czarodziejki były kramy z różnego rodzaju przedmiotami, głównie ziołami i amuletami. Zatrzymała się bardziej z ciekawości niż z potrzeby, ale jednak coś przykuło jej uwagę. Nie był to kolejny nadmiernie ozdobiony falsyfikat o wątpliwym pochodzeniu, tylko najprawdziwszy talizman Akrahd. Wirinna wiedziała, że te talizmany mają ogromną moc. Cena przedmiotu też była ogromna.
.......
Ulewa trwała już dobre pół godziny. Ulice w mgnieniu oka zamieniły się w jeszcze większe bagno z jeszcze większymi problemami racząc nielicznych podróżnych. Zmierzchało już. Wirinna energicznymi ruchami rozczesywała swoje długie, płomiennorude włosy. Robiła to w zamyśleniu. Pokój, który wynajęła w zajeździe był dość duży i obszerny. W sam raz, aby zbierać moc potrzebną do przywoływania dusz zmarłych i potępionych. Magia nekromantyczna była bardzo potężna, ale również bardzo czasochłonna. Dlatego właśnie korzystała bardziej z czarów zwykłych. Po skończonej pielęgnacji, kobieta wstała i zrzuciwszy szlafrok wskoczyła do balii. Gorąca woda i kąpiel były balsamem na jej obolałe nogi. Przebyła ona dzisiaj na nich dość spory kawałek miasta w poszukiwaniu ekwipunku. Była jednak zadowolona. Z czystą przyjemnością spojrzała w kierunku wiszącego opodal na szafie stroju, stworzonego z obcisłych skórzanych spodni, beżowego kaftana, kapelusza z piórkiem i długich elfich jeździeckich butów. Gdy przymierzyła cały ten strój, w kramie zaczęli dominować mężczyźni zerkając co i rusz na zgrabną niczym łania kobietę nadnaturalnej urody. Kochała być w centrum uwagi. Wirinna nie zapomniała jednak o najważniejszym przedmiocie nabytym dzisiaj drogą kupna. Obrzuciła wzrokiem małą dębową szkatułkę z biżuterią, w której zamaskowany iluzją leżał talizman. Talizman ten dawał władzę nad wodą. To za jego sprawą na zewnątrz trwała taka ulewa.
.......
-Czego tu? Noc jest, do rana czekać, łazęgo.
Strażnik chciał obrzucić agresywnym spojrzeniem przybyłego mężczyznę. Nie był jednak w stanie nic zobaczyć z powodu ulewy i mroku.
-Otwórz bramę dobry człowieku. Leje okropnie.
Głos był zimny i metaliczny. Brzmiał w nim rozkaz i sugestia, wzmocniona czymś co nadawało brzmienie groźby.
-Że jak??? Do wsi wynocha łazęgo, bo inaczej pogadamy.
-Nie nazywaj mnie łazęgą. Narażasz się na nieprzyjemne reperkusje z mojej strony.
Słowa były spokojnie i wolno wypowiedziane. Miały być ostrzeżeniem i groźbą. Strażnik ich jednak nie zrozumiał.
-Teraz to ci nakopię łazęgo. Już nie żyjesz.
......
Dziesiętnik był świadkiem widoku, którego się nie spodziewał. Zdziewko, jego najlepszy człowiek, leżał nieprzytomny w gnojowisku powstałym na drodze po dzisiejszym transporcie trzody chlewnej do miasta. Gnębiciela nieobecnego duchem strażnika, okrążyło w mgnieniu oka trzech halabardników. Przybysz był w pułapce. Dziesiętnik cieszył się, już dawno w mieście nie było porządnej egzekucji. Jednak nic z tego nie wyszło. Przybysz miał glejt z zapewnieniem o nietykalności. Glejt wypisany na człowieka o personaliach... To imię wywarło wrażenie na dziesiętniku. Oczy przybysza były błękitne i świeciły w ciemnościach.
C.D.N
1 △|▽
- Realicea (+1)
Poprzedni wpis
Następny wpis
Komentarze (2):
Ciekawe. Strasznie krótkie jednak zrobiłeś. Pisz proszę dłuższe części bo czekanie mnie wykańcza.
0 △|▽
Odświeżam 🙂
0 △|▽