Vendera - część III: Nie ma krasnoludów, są wampiry

Sir drgon

Vendera - część III: Nie ma krasnoludów, są wampiry

Rozdział III – Nie ma krasnoludów – są wampiry

- Jakie miecze produkujecie? Bo może bym do was czasem wpadał – powiedział ze śmiechem Nirev.

- Różne. A z resztą wszystkie zobaczysz jak do nas przyjdziesz. Jeden już testowałeś. – odpowiedział Gerisch.

„ Skoro oni wykuli te srebrne miecze, to nie ma o czym mówić. – pomyślał Nirev. – Są bardzo dobrzy w swym fachu.”

****

 Nasza wędrówka trwała bardzo długo, a kolejnych przygód nam nie brakło. Od pierwszego dnia wiosny, w kalendarzu Veniran rozpoczęcia drugiego Erreh, Menir, mogliśmy już odliczać cztery dni do rozstania się z Gerischem i Fredem…

 Nasze drogi już się rozwidlały. Krasnoludy dotarły do Mer Arev, a my po pożegnaniu wkroczyliśmy na szlak prowadzący do Is’tauev – niegdyś miasta elfów – teraz ludzi.

 Na szlaku zwanym Revene’ vig poznaliśmy dwa przedziwne, szalenie w sobie zakochane stwory. O dziwo nie żyły według swej naturze. Nie piły krwi. Pewnie, drogi czytelniku, domyślasz się już kim one były…

****

- Jestem Kelis Amero Minewart Ilys Laurencjusz. Nie lękajcie się mnie i mojej panny. My nie…

- Tak¸ tak! Nie pijecie krwi! Mam wam uwierzyć?! Prędzej moja rzyć zostanie obrośnięta przez fiołki... – powiedział z srebrnym mieczem w ręku Nirev. Przestraszony pilnował koni, by te nie uciekły, gdyż wierzgały się jak stado dzikich małp skaczących po drzewach.

Als stał obok „Zamaskowanego” i patrzył się na wampirzycę. I jej wdzięki. Po pewnym czasie ściągnęła oczy z swego partnera, którego trzymała za ramię i popatrzyła się na niego swymi błyszczącymi niebieskimi gałkami, lecz on dalej nie zmienił punktu zainteresowania. Wampir był średniego wzrostu, około metr osiemdziesiąt pięć. Jego zielone oczy szperały ostrożnie po Nirev’ ie, gdyż chciał być pewny, czy ten go nie zaatakuje. Lewa długa ręka obejmowała pannę wampirzycę za talię, a prawa udzielała się w konwersacji. Miał, jak jego partnerka, czarne włosy.

- Ile mam jeszcze Ci tłumaczyć, że nam nie potrzebna jest wasza krew? Odzwyczailiśmy się już bardzo dawno. Przez jaki czas mamy wam to pokazywać? 5 dni, dwa tygodnie, miesiąc?

Nirev zamyślił się. „Skoro sprawdzać to po całości, hehe – pomyślał Nirev. - No ale miesiąc to za długo. Wydaje mi się, że…”

- Dziesięć dni wystarczy.

****

Przez całe dziesięć dni wędrowaliśmy przez las w pobliżu Del Haremga. Wampiry nie dawały znaku zapotrzebowania na krew. Nawet ich polubiliśmy. Nie przeszkadzali nam, wręcz przeciwnie. Z, jak to go w skrócie nazwaliśmy, Kamilem bardzo mile się gawędziło. Dowiedziałem się, że jego wampirzyca ma na imię Olanera Levinia Alery’es¬, lecz do niej skrótem nie mówiliśmy, aczkolwiek nie lubiła tego. Zwracając się do niej, wymawialiśmy tylko pierwsze imię.

Opowiedział mi też o zwyczajach wampirów, o ich rasach. Mieliśmy, ja z Nirevem, lekcję na temat prawd i nieprawd o wampirach, które wymyślili ludzie.

Nasza wędrówka ciągnęła się i ciągnęła… A ja nie wiedziałem dokąd. I po co…

****

- Nie powiem ci wszystkiego. Wyjawię na razie gdzie jedziemy teraz. Podążamy do Mor Dingerwar, gdzie muszę znaleźć pewnego człowieka. Z wiarygodnych źródeł wiem, że to on przyczynił się do mordu mojej rodziny. Nie wybaczę tego mu oraz innym.

- Jeżeli będziecie potrzebowali postoju – zaczął ponownie Nirev - to zatrzymamy się w Del Haremga. Ja dla zdobycia pieniędzy poszukam jakiegoś zajęcia…

1 △|▽

  • Shiraisa (+1)

Komentarze (3):


Shiraisa

Wampiry^^

0 △|▽


    Sir drgon

    Troszkę długo nic nie wpisywałem, ponieważ jestem na wakacjach... W piątek pojawi się nowy rozdział, a niedługo potem kolejny. Pozdrawiam 🙂

    0 △|▽


      Wojownik Mocyy

      Andruso:

      Zadziwiło mnie to jak to Pięknie napisałeś.Beż błędów ortograficznych,dobra interpunkcja,a także Niesamowita Fabuła i ten Wątek o Wampirach^^Tylko tak dalej.Jak dla mnie 10/10 i czekam z niecierpliwością na Następny Rozdział 😁

      1 △|▽

      • Sir drgon (+1): Było kilka poprawek... :)